Dzień otwarty

     

W drugiej połowie października pole zaatakowały przymrozki. Część warzyw tego nie przeżyła. Po zamknięciu sprzedaży w sklepiku, gospodarze wyjechali na zasłużony urlop. Urlop na nartach. Uwielbiają jesienne narciarstwo na alpejskich lodowcach. Świetny śnieg, długi dzień, przyjazna, słoneczna pogoda. Po powrocie z urlopu miała zacząć się orka. A tu aura zrobiła niespodziankę. Ciepło, deszcz leje i leje. Nie da się wjechać na pole.

W połowie listopada, gdy pogoda się wyprostowała, a pole obeschło, zapadła decyzja o rozpoczęciu orki. Na polu zostało jeszcze trochę warzyw, które nie dały się pierwszym przymrozkom. Aż żal było je zmarnować. Zaprosiliśmy rodzinę, znajomych i sympatyków gospodarstwa na Facebooku na spacer po polu połączony z samodzielnymi zbiorami. Można było sobie narwać natkę pietruszki, naciąć brokulika, jarmużu, malutkiego szpinaku, selery naciowe i mangolda. W tunelu leżakowały dynie Muscat de Provence i Butternut i czekały na wyjazd do domów smakoszy...

Cieszymy się, że pomimo nieprzyjaznej pogody tego dnia pojawiło się na polu całkiem sporo spacerowiczów. Przydały się kalosze i zimowe czapki.