Hurra! karczochy wyrosły

     

 


Pierwszy raz w historii gospodarstwa wyrosły karczochy. Obserwacje karczochowej plantacji wzbudziły niezwykłe emocje. Na polu wyrosły bardzo wysokie i rozłożyste rośliny karczochów. Czekaliśmy, aż pojawią się pąki kwiatowe. Po miesiącu pojawił się jeden na całej plantacji. Ile było radości! Rodzina i znajomi przychodzili oglądać to dziwadło (jak na nasze warunki klimatyczne). A potem pole buchnęło pąkami. Widok wywołał sensację w całej okolicy. Nie wiedzieliśmy, w którym momencie można zacząć zbiór. Czy już są dobre do jedzenia? Poprosiliśmy o konsultacje przyjaciół, którzy jedli już wcześniej karczochy. Hania Fido i Ania Palmowska wydały opinię: nadają się, tnijcie. I tak się zaczęło.

Okazało się, że wśród gości odwiedzających sklepik, jest sporo fanów karczochów. Nadstawialiśmy pilnie uszy, pytaliśmy, radziliśmy się, próbowaliśmy niektóre przepisy i przekazywaliśmy wiedzę chętnym do przygotowania karczochów samodzielnie. Podstawowa rada: dobre towarzystwo, dużo wina i zabawa. Wiele osób zna kaczochy pławiące się w oliwie w słoikach. Świeże karczochy, wymagające praca przy obróbce, podzieliły klientów na zdecydowanych amatorów i zdecydowanych przeciwników.

A po pewnym czasie pąki kwiatowe karczochów zaczęły się otwierać i przepięknie kwitnąć na fioletowo. Nie nadawały się już do jedzenia. Kusiły, by użyć ich do dekoracji. Około 2-3 tygodni po ścięciu kwiaty miały intentyswny kolor. Później zasuszały się i robiły się jasnofioletowe.

Dziękujemy wszystkim osobom, które podzieliły się z nami swoją wiedzą o przyrządzaniu karczochów. 
Na pewno powtórzymy uprawę w przyszłym sezonie.